Codzienność & inspiracje.

czwartek, 27 sierpnia 2015

248. Thursday

W jednej chwili wszystko poszło się jebać... Jak to się stało? Przecież miało być tak pięknie.
Jeśli tylko jedno będzie dobrze, reszta się ułoży i wiem, że dam radę.

Co on w ogóle odpierdala? Jaka była jego motywacja? Pytania bez odpowiedzi, znowu echo, ale to niby ja się zmieniłam. Jak żyć. Ale na to na szczęście mam wyjebane.

Jestem wściekła i jedyne co mi się chce, to płakać.

środa, 29 lipca 2015

247. Wednesday

Sesja zaliczona, to takie wspaniałe uczucie spokoju.

Nie mogę mieć tego, czego chcę i dochodzę do wniosku, że z tego, co mogę, to nie wiem czego chcę.
Minęło pół roku, a ja czuję, jakby to wydarzyło się 3 dni temu. Nie mam już siły.

Nie mam siły na nic...














poniedziałek, 29 czerwca 2015

246. Monday

Tyle się wydarzyło, a jednocześnie nic się nie zmieniło.

Ogarniam się, powoli, spokojnie, dzięki pomocy Wojtka.
Już niedługo będę fit!

Sesja sresja, 12 lutego mam nadzieję będę wolna i szczęśliwa.

Kurs paznokci zawsze spoko, czas zacząć się rozwijać.

Gdybym tylko mogła przestać o nim myśleć... Ale to przyjdzie z czasem. Oby jak najszybciej.




piątek, 24 kwietnia 2015

245. Friday

Albo jest lepiej, albo sobie wmawiam, hm...
Nadal boli i boleć jeszcze długo będzie, ale jestem w stanie z tym funkcjonować, prawie tak jak przed jego poznaniem.

Wszyscy zaczęli mnie chwalić jak schudłam, to znowu zaczęłam żreć co popadnie...
Ale się ogarnę, muszę!!

Warunek, wyczuwam już też sesję letnią. Jak żyć? Nie potrafię się zmotywować do nauki...
 Muszę po prostu spinać pośladki każdego dnia i robić to, co do mnie należy.
Innej opcji nie ma.

Halo, zwrocie z PIT'u gdzie jesteś?!


poniedziałek, 23 marca 2015

244. Monday

Tyle się wydarzyło, ale czy dużo zmieniło? Chyba nie.
Dalej bez zmian. Nie chce mi się już trwać w tym stanie.
Ale on tego nie rozumie. Nie lepiej się spotkać i mieć to jak najszybciej z głowy?
"To spotkanie jest dla mnie trudne"
A dla mnie to niby nie jest? Wmawiaj sobie dalej. Dla wszystkich ma czas, tylko nie dla mnie.
To boli. Wiedzieć, że ktoś, kto jest dla Ciebie wszystkim ma Cię w dupie. I Cię nie kocha. A co najgorsze, prawdopodobnie nigdy nie kochał.
Już nie raz to przerabiałam, teraz boli najbardziej.
To wcale nie trwało długo, a zachowuję się 1000000 x gorzej, niż koleżanki które zakończyły kilkuletnie związki.
Aż żal przy nich płakać. Bo one mają gorzej,a nie przeżywają.

Jest ktoś kto dałby mi gwiazdkę z nieba. Ale ja nic do niego nie czuję. Such a shame. Choć może koniec końców on też okazałby się po prostu głupim chujem. Na początku ON też byłby w stanie dać mi gwiazdkę z nieba. Ale ja nie chcę gwiazdki.

Jak żyć?




wtorek, 24 lutego 2015

243. Tuesday

Nieogar totalny.
Przydałby się tydzień wolnego, mhm, mogę sobie pomarzyć.

Nie wiem co mam robić, a raczej sobie wmawiam, bo i tak wiem co zrobię. Z dniem dzisiejszym chyba się z tym pogodziłam.
I tak wiem jak będzie, długo nie wytrzymamy. Ale trudno. Przeżyłam to raz, przeżyję w razie czego drugi. Tym razem powinno być lepiej.
O ile w ogóle to się wydarzy.

To jest i będzie ciężki tydzień. W niedzielę koło 21 powinnam odetchnąć, o ile nie wydarzy się nic niespodziewanego. Wolałabym niespodzianki przełożyć na następny tydzień. Mimo wszystko, wolałabym, żeby to nie była niespodzianka. Chcę być przygotowana. Niepewność zawsze mnie dobija.
Trzeba powiedzieć M. ona mnie zje i zabije... W sumie, powinna to zrobić. Ale jak ja się już z tym pogodziłam, to nie chcę zostać zabita.

Ludzie są straszni... Chciałabym być wredną suką i umieć wyłączać emocje.




wtorek, 3 lutego 2015

242. Tuesday

Mam takie wahania nastrojów, że aż samej ze sobą mi ciężko wytrzymać.

Czemu nie potrafię do porządku ogarnąć dupy?
Aha, w sumie to już wiem czemu.

Ile to potrwa? Ja naprawdę nie mam siły czekać aż mi przejdzie.
W sumie, to ja nie mam czasu czekać.
Bo ja kobieta pracująca jestem. Mam dużo planów, chcę je realizować i być szczęśliwa.

Życie jest piękne, tylko ludzie to kurwy - chyba zostanie moim mottem. Przekonuję się o tym na nowo każdego dnia. I za każdym razem jestem kurwa jeszcze bardziej zaskoczona. Jak to możliwe?
Ja chyba już nigdy nikomu nie zaufam, straszne.

Tęsknię tylko za nim. A nie chcę. Ja naprawdę nie muszę kogoś mieć. Potrafię być szczęśliwa sama ze sobą. Ale nie, kiedy za nim tęsknię. 

Wszystko się zazębia i wzajemnie wyklucza.

Jak żyć?
Jakoś trzeba. I trzeba się cieszyć z tego, co jest, bo mogło być 100000 razy gorzej.