Codzienność & inspiracje.

niedziela, 17 lutego 2019

258. Sunday

Odkąd wróciłam, wszystko w miarę się układa. 
Zdałam prawo jazdy, co było dla mnie największym spełnieniem marzeń.
Dalej jestem z M. i wszystko nam się układa.
Znalazłam pracę i choć okazała się być kiepska, teraz czekam na pójście do nowej, takiej, o której nawet nie śniłam.
Oby tylko wszystko szło tak dalej.

Jeszcze tylko standardowo chciałabym się ogarnąć. Ale czy to kiedykolwiek będzie możliwe? Nawet jeśli nie, i tak będę szczęśliwa.














Źródło: pinterest

wtorek, 4 września 2018

257. Tuesday

Minął ponad rok odkąd jestem tutaj w Anglii.
Nie potrafię w to uwierzyć totalnie... No i przyszedł ten czas, że postanowiłam wylecieć. Czyli wszystko poszło zgodnie z planem, "nie poprzestawiało mi się". 
Z jednej strony się cieszę, z drugiej stresuję, z trzeciej nie mogę w to uwierzyć, z czwartej jak pomyślę o tym jak bardzo będę tęsknić za moim bratem, to wcale nie chcę stąd odlatywać.
No ale coś za coś, tak jak rok temu przy wylocie tutaj.
No i co? I ściągnęła mnie miłość. Pewnie bym tu jeszcze została gdyby nie M. A miał być dziwny typek i tyle. Oboje nie dowierzamy jak do tego doszło. Ale jestem szczęśliwa, bardzo i mam nadzieje że tak zostanie.

Będę tęsknić za paroma osobami stąd, ale po miesiącu mi przejdzie. Długo będę wspominać miłe momenty życia tutaj. Wiele się przez ten rok nauczyłam, myślę że się nie zmieniłam, a trochę rozwinęłam. Zawsze to nowe miejsce, nowe doświadczenia, nowa kultura, nowe znajomości. Chciałam zrobić więcej będąc tu, nie udało się, trudno. Ale przynajmniej wypełniłam główny cel wyjazdu. 

Wiele rzeczy czeka na mnie w Polsce, mam nadzieje że wystarczy mi energii, entuzjazmu, zapału do zrealizowania wszystkich rzeczy, które postanowiłam. I znowu pojawia się pytanie, czy dam radę? Po raz kolejny, to się okaże. Wygląda na to, że znowu mam wszystko i boję się tego stracić.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

256. Monday

No i obroniłam się, zdałam egzamin. Mnóstwo stresu, ale dałam radę ze wszystkim.

Dieta standardowo poszła się je*ać. Zaraz wylatuje do Anglii.
Znowu stres, jak to będzie. Depresja, że zostawiam moich bliskich. Chciałabym, żeby to się dało połączyć - odwiedzanie innych krajów, duży zarobek, spotkanie z bliskimi, rozwój, szczęście. Szkoda, że się nie da, ja nie potrafię, tęsknota będzie zbyt duża. Teraz wszystko jest tak dobrze, że tym bardziej żal wylatywać. Oby było tak samo, jak wrócę.
Modlę się, żeby mi się nie poprzestawiało nic i żebym wróciła, tak jak planuję.

Zachciało mi się magisterki... ale nie wiem czy na nią pójdę. Dużo pieniędzy, znowu stresy, dobrze mi teraz tak bez studiów.
No i prawko.

A w miłości? Standard. Dziwne typki.
"Nie inwestuje w kobiety, więc zacznij grzebać w torebce"


środa, 21 czerwca 2017

255. Thursday

Tyle się wydarzyło... Aż żałuję, że tego wszystkiego tu nie opisywałam.
Nawiązując do ostatniego wpisu, minęły od niego jakieś 4 miesiące, więc zaczynać od nowa z dietą i ćwiczeniami zdążyłam już chyba z 5 razy. Ale spoko spoko, oczywiście tym razem na stałe. Damian moim trenerem xD

Sesję oczywiście zaliczyłam, prawo jazdy w połowie, jest teoria jest jakiś plus, dokończy się kiedy indziej. Są rzeczy ważne i ważniejsze.
Wiem już jak żyć, przynajmniej na tą chwilę. Co to będzie, tego nie wie nikt, trochę się cykam.

I znowu sesja sresja, dodatkowo licencjat, egzamin, obrona, więc ogólnie dramat. Ale prócz tego jest dobrze. Jestem szczęśliwa, znowu. 
Będzie pięknie, musi być. Choć bywało już różnie, raz na wozie, raz pod wozem.


poniedziałek, 6 lutego 2017

254. Monday

Żarcie zrobione, poćwiczone, zadbałam dziś o siebie.

Bo ile razy można zaczynać od nowa? 
Insanity Max Out dzień I.

Sesja, prawo jazdy, jak żyć, plany, marzenia, wkurzająca Europa, brak hajsu. Ciekawe co dalej przyniesie ten rok.
















wtorek, 10 stycznia 2017

253. Tuesday

Nowy rok, nowa ja, czyli standardzik.

Prawo jazdy, uczelnia, odstawienie tabletek i kilka innych rzeczy.
Jeśli dam radę teraz, w najgorszym okresie, później powinno być łatwiej.

Ekonomika, dietetyka, onkologia, chirurgia, aparatura, alergologia i wizaż.
Srsly?
Ale i tak najgorzej, bo praca licencjacka. Ani jednego słowa, a do 15ego trzeba coś oddać.
Jak żyć?

Sylwester... whisky ewidentnie mi służy!











poniedziałek, 26 grudnia 2016

252. Monday

Nażarłam się jak świnia, czyli święta, święta.
Nienawidzę świąt, ale przynajmniej wolne.

Muszę spiąć tyłek i ogarnąć uczelnię.
Postanowienia noworoczne i wish lista na 2017 już prawie gotowe.
 Co przyniesiesz 2017? Trochę się boję. Oby same dobre rzeczy.