No i obroniłam się, zdałam egzamin. Mnóstwo stresu, ale dałam radę ze wszystkim.
Dieta standardowo poszła się je*ać. Zaraz wylatuje do Anglii.
Znowu stres, jak to będzie. Depresja, że zostawiam moich bliskich. Chciałabym, żeby to się dało połączyć - odwiedzanie innych krajów, duży zarobek, spotkanie z bliskimi, rozwój, szczęście. Szkoda, że się nie da, ja nie potrafię, tęsknota będzie zbyt duża. Teraz wszystko jest tak dobrze, że tym bardziej żal wylatywać. Oby było tak samo, jak wrócę.
Modlę się, żeby mi się nie poprzestawiało nic i żebym wróciła, tak jak planuję.
Zachciało mi się magisterki... ale nie wiem czy na nią pójdę. Dużo pieniędzy, znowu stresy, dobrze mi teraz tak bez studiów.
No i prawko.
A w miłości? Standard. Dziwne typki.
"Nie inwestuje w kobiety, więc zacznij grzebać w torebce"
Modlę się, żeby mi się nie poprzestawiało nic i żebym wróciła, tak jak planuję.
Zachciało mi się magisterki... ale nie wiem czy na nią pójdę. Dużo pieniędzy, znowu stresy, dobrze mi teraz tak bez studiów.
No i prawko.
A w miłości? Standard. Dziwne typki.
"Nie inwestuje w kobiety, więc zacznij grzebać w torebce"