Codzienność & inspiracje.

sobota, 25 czerwca 2011

HUGE come back.

Wielki powrót, wakacje. Wreszcie mam czas dla siebie. Koniec pracy, koniec szkoły. Choć w sumie nie do końca, ponieważ pracuję nad sobą ciężko i czeka mnie w sumie dużo roboty, jednak tej bardziej przyjemnej.
Tęskniłam za Wami wszystkimi ogromnie i jest mi przykro, że nie wiem co u Was, a nie dam rady nadrobić miesiąca, choćbym siedziała przy kompie kilka dni non stop. Ostrzegam, że tekstu będzie dużo, mam nadzieję, że ktokolwiek przeczyta moje wypociny ;)
U mnie wydarzyło się mnóstwo rzeczy. Zakwalifikowałam się do konkursu "Jestem szefową", co mnie zaskoczyło a jednocześnie uszczęśliwiło. Wyjechałam na dwa dni do Warszawy i to co się tam działo jest nie do opisania ! Na samą myśl, chce mi się płakać ze wzruszenia. Następnie dostałam się do projektu KORBA i wyjechałam na 4 dni do Burzenina. Choć na początku wszystko wydawało się straszne, potem już było pięknie i wspaniale, niczym w Warszawie <3
W miłości bez zmian, co nie napawa mnie optymizmem, ale co mam zrobić ? Na siłę kogoś sobie nie znajdę, w nawale pracy o tym nie myślę, ale bywają chwile, gdzie jest mi na prawdę bardzo ciężko będąc sama.
Jeśli chodzi o rodzinę, to jest hm... średnio. Podczas tego jakże długiego miesiąca zmarła mi babcia, co było dla mnie na prawdę dużym ciosem. Generalnie staram się myśleć o tym tak, że tam gdzie teraz się znajduje, jest jej lepiej. Problemy w mojej rodzinie zawsze były i zawsze są, raz jest lepiej, raz jest gorzej po prostu. Zostałam ciocią i co do tego mam akurat mieszane uczucia, pewnie ciekawi Was czemu, ale tutaj jest na prawdę zbyt dużo pisania, a sama nie wiem czy mogę pisać o jakby nie było osobistych sprawach niebezpośrednio dotyczących mnie, a moich bliskich.
W przyjaźni bez większych zmian, bardzo dobrze :)
No i nawróciłam się haha. Jutro pierwszy raz od wielu miesięcy idę z własnej nieprzymuszonej woli do kościoła. Na spowiedź co prawda nie jestem jeszcze gotowa, ale wszystko w swoim czasie. No i zobaczymy jak będzie, bo zawsze może być tak, że jednak mi się odwidzi, a generalnie jestem agnostykiem. Czemu się nawróciłam ? Szczerze mówiąc, sama nie wiem. Myślę, że po części wynikło to ze śmierci babci i dlatego że uczy mnie wspaniały Ksiądz którego uwielbiam <3 Nikt mnie nie namawiał i nikt nawet o tym ze mną nie rozmawiał, samo jakoś tak mnie naszło. Ostatni raz w kościele byłam z okazji bierzmowania czyli jakiś rok temu, potem tylko dwa razy na pogrzebie. Nigdy nie czułam specjalnej potrzeby aby tam chodzić, teraz jednak coś się zmieniło. W Boga wierzyłam zawsze, czasem mniej lub bardziej, miałam wątpliwości, w końcu nie byłam wierzącą, a agnostykiem. Są i zawsze będą sprawy z którymi totalnie nie zgadzam się z Kościołem, ale mam nadzieję, że się nie zniechęcę.
Na wakacje jak na razie szykuje się w sierpniu wyjazd na tydzień do Warszawy, na tydzień nad morze i jeśli dostanę się do kolejnego etapu projektu KORBA, to na 2 tygodnie do Burzenina :)
Jeśli chodzi o ten rok szkolny, jestem spełniona, zdecydowanie. Przede mną jeszcze wiele wyzwań, mam nadzieję, że dam radę. Generalnie jestem pełna optymizmu, sobotę i niedzielę poświęcam na opierdalanie się, natomiast od poniedziałku będę pracować ciężko. 

Dziś zamiast inspiracji, fotki z Warszawy i Korby:
Korba

 Syf w pokoju, czyli normalka :D

 Słit focia w lustrze musi być, dobrze, że chociaż lustro względnie czyste :D
 Wychodzenie z pokoju przez balkon, bo drzwi były zbyt daleko :D
Wawa
Wizyta w tvn'ie

 W Łazienkach

 W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Sejmie











Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :) Kolejna notka pojawi się już niedługo, ale raczej nie jutro :)