Codzienność & inspiracje.

niedziela, 10 czerwca 2012

132. Jest lepiej, ale nie najlepiej.

Witajcie

Na początek powiem, że wtorek i środa to były najgorsze dni w moim życiu - niesamowity ból, który trwał nieskończenie długo, następnie dziwne drgawki, o 5.30 nad ranem ulga i głupia myślałam, że to już koniec. O 19 wizyta u lekarza, szok i skierowanie do szpitala, a tam jeszcze przyjemniej. Nie będę nawet o tym pisała, bo to nie ma sensu... Wyszłam wczoraj rano, wszystko już jest dobrze, teraz już musi być lepiej. 

Nie powiem, że nie, przez te 3 dni w szpitalu miałam trochę czasu na przemyślenia i odpoczynek. Uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny, na pewno coś z tego wyniosłam, no i co mnie nie zabije, wzmocni mnie. 

Chcę w końcu rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Myślę, że dalej będę się borykała z zawrotami głowy, co z tarczycą dowiem się dopiero w listopadzie, nie mniej jednak zamierzam cieszyć się życiem i korzystać z niego maksymalnie. Poniedziałek, wtorek - wielkie zaliczanie, potem już spokój. Na sobotnie zawody się nie załapię, ale chyba pojadę z dziewczynami, aby je wesprzeć i pomalować. Niedziela - mam nadzieję Warszawa, jeśli nie, to skoczę z mostu! W dupie mam dni mojego miasta, zakończenie roku i inne rzeczy, które miałam zaplanowane na czerwiec. Ostatnio wiele przeszłam, należy mi się więc porządny odpoczynek.

Notkę zaczęłam pisać już w sobotę w nocy, z racji tego, że dziś bardzo pracowity dzień - stylizacja, fizyka, niemiecki, historia, prace na konkursy z polskiego oraz domowe SPA, trza trochę o siebie zadbać. 

Dziękuję za wszystkie komentarze, które dodawały mi otuchy w ciężkich chwilach. 
Jeśli nie ma się zdrowia, tak naprawdę, nie ma się nic, warto o tym pamiętać, mimo tego, że na chorobę często nie mamy wpływu.

Nie będę Was już zanudzać, do zobaczenia za tydzień, miejmy nadzieję, że wtedy będę już spakowana, a może nawet i w drodze do mojej ukochanej Wawy :)
XOXO


INSPIRACJE










 

niedziela, 3 czerwca 2012

131. Czy może być jeszcze gorzej ?

Witajcie

Dziś znów kolejna pesymistyczna notka, za co przepraszam. 
Co do mojej niedoczynności tarczycy, to sama nie wiem czy ją mam, czy nie, lekarka stwierdziła, że wyniki nie są takie złe, więc przyjmie mnie w listopadzie. Dodatkowo coraz częściej mam zawroty głowy, które nawet gdybym miała tarczycę, nijak się do niej mają.
 Kiedy myślałam, że już gorzej być nie może, doszło podskórne zapalenie mieszka włosowego, nie chciałybyście wiedzieć w jakim miejscu, w każdym bądź razie boli jak cholera, uniemożliwia mi funkcjonowanie, a do lekarza mogę iść dopiero w przyszłym tygodniu.
Miałam też dziś jechać do Warszawy, żeby tam odpocząć i spotkać się z dwoma osobami, za którymi tęsknie, a widziałam ich w grudniu, ale niestety też nie wyszło.
Dupa, dupa, dupa, mam wszystkiego dość.
Do szkoły jutro i we wtorek muszę iść, pozaliczać co mam do zaliczenia i w środę już nie idę, bo nie dam rady, a potem 2 dni wolnego. Nauki na dziś multum, a ból dokuczający mi jest tak uciążliwy, że nawet tą notkę piszę z trudnością.
16 czerwca zawody, obym do tego czasu się wyleczyła...
Miejmy nadzieję, że jutrzejszy dzień, będzie mimo wszystko lepszy. Czuję w sobie siłę na zmiany, ale będą one musiały poczekać, co najmniej tydzień, a może nawet i dwa.

XOXO


INSPIRACJE