Codzienność & inspiracje.

niedziela, 11 stycznia 2015

238. Sunday

No i nie dałam rady.
Choć ja to w sumie wiedziałam, już jak tam szłam.

Ale może tym razem dam radę?
Choć w sumie to teraz nie chcę. Bo sobie nie poradzę na pewno. Wszystko się posypało, więc to powinnam ruszyć dopiero, jak ogarnę resztę. 
Ale ogarnięcie trochę potrwa...
Chyba nigdy nie miałam tak ogromnych dylematów.
Chujowy początek roku.

A ja przecież jedyne czego chcę, to być S Z C Z Ę Ś L I W A
Tylko na moje szczęście składa się wiele rzeczy.
Mimo, że nie czułam tego każdego dnia i jak każdy człowiek miałam bardzo chujowe dni, ogólnie rzecz biorąc, przez ostatni rok, a może nawet wcześniej, byłam bardzo szczęśliwa.
Nie wiem, jak to zrobię, ale będę. I na koniec roku 2015 będę miała odczucie, że to był bardzo dobry rok.
Nie wyobrażam sobie być permanentnie smutna i nieszczęśliwa. Bo to nie ja. Jeśli tak miałoby wyglądać moje życie, to wolałabym umrzeć. Bo to ja decyduję o tym, jakie jest moje życie. A ono jest pełne spełniania marzeń, podejmowania odpowiednich decyzji i szczęścia. Nawet jeśli czasami popełnię błąd, albo wydarzy się coś, na co nie mam wpływu. 






















poniedziałek, 5 stycznia 2015

237. Monday

Jak ja sobie z tym poradzę?
Wiem, że sobie poradzę, ale to będzie wymagało czasu.
Ja nie chcę czekać, chcę, żeby ból ustał natychmiast.
Co, jeśli będzie to trwało dłużej, niż mi się wydaje? Choć w sumie, najważniejsze, żebym była w takim stanie, aby móc normalnie funkcjonować i nie płakać na każde wspomnienie o tym co było.

Czy ja w ogóle dam radę to zrobić kiedy go zobaczę?
Muszę, ale nie chcę.


Sesja tak blisko, jak ja to ogarnę?
Jedyne, co wiem, że ogarnę na pewno, to że od dziś jestem fit!



INSPIRACJE













niedziela, 21 grudnia 2014

236. Sunday

Tyle się wydarzyło...
Za głupotę nie zapłaciłam, bo głupi ma zawsze szczęście ;)

Dobrze, źle, dobrze, źle, dobrze, źle...
I tak w kółko.
Rozum mówi jedno, serce drugie.
Wiem, co powinnam zrobić.
Nie chcę być jak te idiotki, które potępiałam.
Ale nie potrafię inaczej.
Rozum chce jednego, serce drugiego. Ale i tak niepewność najgorsza.
Tak naprawdę to wszystko moja wina. Nie, nie obwiniam się. Po prostu zachowuję się tak, jak nie powinnam. Zero szacunku do siebie samej.
A miało być tak pięknie...
Dobrze, że jest chociaż M. Prawda boli, ale tylko od niej potrafię ją znieść. Przecież i tak ją znam, tylko do siebie nie dopuszczam.
Nie chcę słuchać pocieszeń, nie chcę litościwych spojrzeń. Nie chcę płakać, pokazując słabość.

Co to będzie, co to będzie...
Jeszcze na koniec roku potrzebne mi takie problemy.
Dobrze, że jest brat, bo nie wiem gdzie bym spędziła sylwestra. Na pewno nie z nimi, tego też bym nie zniosła. 

Przypierdolcie mi cegłą w łeb. I już nigdy, nie będę nikogo oceniać i wiedzieć lepiej.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

wtorek, 28 października 2014

235. Tuesday

Dlaczego jestem taka głupia i nieodpowiedzialna? Krzywiłam się na innych to teraz mam. Nie oceniaj - takie proste i takie trudne zarazem.

Nie chcę, nie jestem gotowa, nie mogę. To zniszczy wszystko...
A jest tak pięknie. Taka piękna przyszłość przed nami... za głupotę się płaci.

poniedziałek, 13 października 2014

234. Monday

Urodziny Dagi najlepsze na świecie. Dom, mleczarnia, hamingway, jazz. Tyle miłości!
Szkoda, że źle się skończyły.

Boję się cały czas, no ale trudno.

Czas zostać fit, tak naprawdę!


You light me up inside
Like the 4th of July
Whenever you're around, I always seem to smile
And people ask me how, well you're the reason why
I'm, dancing in the mirror, singing in the shower
La da de, La da da, La da da
Singing in the shower
La da de, La da da, La da daaaa.
Singing in the shower...

Hehehehehehehe.