Codzienność & inspiracje.

niedziela, 21 grudnia 2014

236. Sunday

Tyle się wydarzyło...
Za głupotę nie zapłaciłam, bo głupi ma zawsze szczęście ;)

Dobrze, źle, dobrze, źle, dobrze, źle...
I tak w kółko.
Rozum mówi jedno, serce drugie.
Wiem, co powinnam zrobić.
Nie chcę być jak te idiotki, które potępiałam.
Ale nie potrafię inaczej.
Rozum chce jednego, serce drugiego. Ale i tak niepewność najgorsza.
Tak naprawdę to wszystko moja wina. Nie, nie obwiniam się. Po prostu zachowuję się tak, jak nie powinnam. Zero szacunku do siebie samej.
A miało być tak pięknie...
Dobrze, że jest chociaż M. Prawda boli, ale tylko od niej potrafię ją znieść. Przecież i tak ją znam, tylko do siebie nie dopuszczam.
Nie chcę słuchać pocieszeń, nie chcę litościwych spojrzeń. Nie chcę płakać, pokazując słabość.

Co to będzie, co to będzie...
Jeszcze na koniec roku potrzebne mi takie problemy.
Dobrze, że jest brat, bo nie wiem gdzie bym spędziła sylwestra. Na pewno nie z nimi, tego też bym nie zniosła. 

Przypierdolcie mi cegłą w łeb. I już nigdy, nie będę nikogo oceniać i wiedzieć lepiej.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz