Codzienność & inspiracje.

poniedziałek, 23 lipca 2012

134. Monday

Witajcie

Wakacje, wakacjami, ale ja coś czuję, że ani się obejrzę, a nadejdzie wrzesień i znów zacznie się wstawanie rano, niewyspanie, problemy zdrowotne. Z jednej strony strasznie tego nie chcę, z drugiej coś mnie jednak do tego ciągnie (chodzi mi oczywiście o pozytywy chodzenia do szkoły, jak np. spotkanie ze znajomymi). W każdym bądź razie na dzień dzisiejszy staram się korzystać z wolnych chwil, non stop coś robię, nie zwalniam tempa, wręcz je podkręcam. 

W tym tygodniu będą upały, które muszę wykorzystać i zacząć wystawiać się na słońce, bo jestem biała jak mąka i tylko straszę ludzi.

Staram się też regularnie biegać, ćwiczyć i korzystać z suplementów - pokrzywy, drożdży, tabletek Ha-Pantoten, a za dwa dni także z żelatyny, dzięki Anwen (KLIK).

Wygrałam także rozdanie u ellysski (KLIK) - piękna karmelowa torba dziś do mnie przyszła, jestem mega zadowolona! :) Zdjęć wam niestety nie zrobię, bo nie mam aparatu...

To chyba wszystko na dziś.
XOXO



INSPIRACJE
















niedziela, 15 lipca 2012

133. Sama już nie wiem, jak jest.

Witajcie

Jeśli chodzi o to co u mnie, to szczerze, nie wiem co mam napisać... Piszę tą notkę od co najmniej 2 tygodni, dlatego będzie długa. Ciągle coś dopisuję, koryguję, kasuję.
 Moje nastroje zmieniają się w tempie ekspresowym. Przez pół dnia potrafię się radować nawet najdrobniejszym szczegółem, przez kolejne pół mogę płakać jakie to życie jest złe i niesprawiedliwe.

Zacznijmy od początku, czyli końca roku szkolnego.
Ogólnie to co miałam do zaliczenia zaliczyłam, paska ani stypendium nie ma, ale jestem z siebie zadowolona, za rok będzie lepiej. 18 czerwca zrobiłam sobie wakacje i pojechałam na krótki wypad do Warszawy, jak zwykle było cudownie, szkoda, że tylko na tydzień, choć mam zamiar jeszcze odwiedzić stolicę w najbliższym czasie.

Już jutro zamierzam coś ze sobą zrobić, nie może być tak, jak jest... Co roku obiecuję sobie poprawę i co roku jest to samo. No, może nie do końca, bo niektóre rzeczy realizuję i ciągle się rozwijam, ale wiele rzeczy poszło się za przeproszeniem jebać.
Także od jutra - bieganie/Ewa Chodakowska/Rockin' body/ Hip hop abs bądź INSANITY, zdrowsze odżywianie, pokrzywa, drożdże, H-pantoten i wiele innych. Ciągły rozwój - duchowy, umysłowy oraz fizyczny - to moje główne priorytety w te wakacje.

Kilka dni temu spotkałam się z Diggerową (KLIK), z racji tego, że wygrałam u niej odlewkę CK. Spotkanie zaliczam do jak najbardziej udanych i myślę, że spotkamy się jeszcze nie raz. Pokazałabym Wam, co od niej dostałam, ale odkąd zjebałam ostatni aparat, nikt nie ufa mi na tyle, by kupić nowy. 

Na koniec chciałabym wam polecić film - "Megan is missing", który wstrząsnął mną totalnie! Najgorszy film jaki w życiu widziałam, pod względem historii, która niestety jest na faktach, co prawda trochę zmieniona na potrzeby filmu, no ale. To przerażające, że na świecie istnieją tacy psychole... Tak naprawdę możemy się nimi otaczać - w pracy, w szkole, na przystanku, w sklepie, a nawet w domu - i nie zdawać sobie z tego sprawy. Po tym filmie postanowiłam zapisać się na kurs samoobrony, zaczynam od września, przynajmniej choć trochę poczuję się bezpieczniej, poza tym zawsze chciałam to zrobić. 

Na koniec zostawiam Was ze zdaniem, który przez najbliższy czas będzie moim mottem: Chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie! 

XOXO




INSPIRACJE













niedziela, 10 czerwca 2012

132. Jest lepiej, ale nie najlepiej.

Witajcie

Na początek powiem, że wtorek i środa to były najgorsze dni w moim życiu - niesamowity ból, który trwał nieskończenie długo, następnie dziwne drgawki, o 5.30 nad ranem ulga i głupia myślałam, że to już koniec. O 19 wizyta u lekarza, szok i skierowanie do szpitala, a tam jeszcze przyjemniej. Nie będę nawet o tym pisała, bo to nie ma sensu... Wyszłam wczoraj rano, wszystko już jest dobrze, teraz już musi być lepiej. 

Nie powiem, że nie, przez te 3 dni w szpitalu miałam trochę czasu na przemyślenia i odpoczynek. Uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny, na pewno coś z tego wyniosłam, no i co mnie nie zabije, wzmocni mnie. 

Chcę w końcu rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Myślę, że dalej będę się borykała z zawrotami głowy, co z tarczycą dowiem się dopiero w listopadzie, nie mniej jednak zamierzam cieszyć się życiem i korzystać z niego maksymalnie. Poniedziałek, wtorek - wielkie zaliczanie, potem już spokój. Na sobotnie zawody się nie załapię, ale chyba pojadę z dziewczynami, aby je wesprzeć i pomalować. Niedziela - mam nadzieję Warszawa, jeśli nie, to skoczę z mostu! W dupie mam dni mojego miasta, zakończenie roku i inne rzeczy, które miałam zaplanowane na czerwiec. Ostatnio wiele przeszłam, należy mi się więc porządny odpoczynek.

Notkę zaczęłam pisać już w sobotę w nocy, z racji tego, że dziś bardzo pracowity dzień - stylizacja, fizyka, niemiecki, historia, prace na konkursy z polskiego oraz domowe SPA, trza trochę o siebie zadbać. 

Dziękuję za wszystkie komentarze, które dodawały mi otuchy w ciężkich chwilach. 
Jeśli nie ma się zdrowia, tak naprawdę, nie ma się nic, warto o tym pamiętać, mimo tego, że na chorobę często nie mamy wpływu.

Nie będę Was już zanudzać, do zobaczenia za tydzień, miejmy nadzieję, że wtedy będę już spakowana, a może nawet i w drodze do mojej ukochanej Wawy :)
XOXO


INSPIRACJE










 

niedziela, 3 czerwca 2012

131. Czy może być jeszcze gorzej ?

Witajcie

Dziś znów kolejna pesymistyczna notka, za co przepraszam. 
Co do mojej niedoczynności tarczycy, to sama nie wiem czy ją mam, czy nie, lekarka stwierdziła, że wyniki nie są takie złe, więc przyjmie mnie w listopadzie. Dodatkowo coraz częściej mam zawroty głowy, które nawet gdybym miała tarczycę, nijak się do niej mają.
 Kiedy myślałam, że już gorzej być nie może, doszło podskórne zapalenie mieszka włosowego, nie chciałybyście wiedzieć w jakim miejscu, w każdym bądź razie boli jak cholera, uniemożliwia mi funkcjonowanie, a do lekarza mogę iść dopiero w przyszłym tygodniu.
Miałam też dziś jechać do Warszawy, żeby tam odpocząć i spotkać się z dwoma osobami, za którymi tęsknie, a widziałam ich w grudniu, ale niestety też nie wyszło.
Dupa, dupa, dupa, mam wszystkiego dość.
Do szkoły jutro i we wtorek muszę iść, pozaliczać co mam do zaliczenia i w środę już nie idę, bo nie dam rady, a potem 2 dni wolnego. Nauki na dziś multum, a ból dokuczający mi jest tak uciążliwy, że nawet tą notkę piszę z trudnością.
16 czerwca zawody, obym do tego czasu się wyleczyła...
Miejmy nadzieję, że jutrzejszy dzień, będzie mimo wszystko lepszy. Czuję w sobie siłę na zmiany, ale będą one musiały poczekać, co najmniej tydzień, a może nawet i dwa.

XOXO


INSPIRACJE