Weekend dobiega końca, nie, nie, nie !
Chciałam być bardziej społeczna, wychodzić z domu jak niektórzy radzili.. I co ? Na gorsze mi to wyszło.. Spotkałam się wczoraj z kumpelą, nie powiem, było świetnie, ale wracając do domu czułam się dwa razy gorzej. Mimo iż to nie był stracony czas, nie potrafiłam pozbyć się uczucia, że jednak był to stracony czas, a przez to cała robota będzie czekała na mnie w niedzielę, czego nienawidzę, bo w niedzielę to ja zawsze odpoczywam. Dzięki mojemu uspołecznianiu samej siebie dziś czeka na mnie sprzątanie, stylizacja, technologia, pp, niemiecki, polski i po - słodko. Ja się chyba po prostu źle organizuję, koniecznie muszę to zmienić.
Od jutra dieta + ćwiczenia, już się boję...
A kolejna notka pojawi się pewnie w weekend, bo szybciej czasu mieć nie będę, aczkolwiek codziennie staram się odwiedzać wasze blogi i na bieżąco odpisywać na komentarze :)
Ten tydzień będzie bardzo ciężki, także trzymajcie za mnie kciuki !
Nie ma co przedłużać, do następnego weekendu :)
XOXO, Evu.
Bym zapomniała ! Moje włosy przed i po ścięciu. Jest troszkę krzywo, ale to z pośpiechu, w czwartek będziemy poprawiać, dodam wtedy też zdjęcia jak fryzura prezentuje się z przodu ;)
Już tęsknię za moimi długimi włosami, ale musiałam to zrobić :(
















































