Codzienność & inspiracje.

sobota, 19 marca 2011

101. Weekend


Nie wiem czy w najbliższym czasie doczekacie się100% pozytywnej notki.
Jest lepiej niż było, ale nadal źle, chyba nigdy nie było tak długo.
No ale kiedyś będzie lepiej tak do końca, czuję to w moczu.

Nie wiem czy pisałam to wcześniej - wiem, czemu jest źle. Bo nie potrafię odpocząć nawet w weekend i jestem samotna. Dlatego jak przyjdzie dłuższy odpoczynek lub znajdę drugą połówkę [na to drugie bym nie liczyła], humor na pewno mi się poprawi ^^

Tak więc jest sobota, a przede mną jeszcze odkurzanie i sprzątanie w łazience, prócz tego rysunki na stylizację , matematyka i chujowa jak barszcz prezentacja na niemiecki. A na technologię pouczę się w następnym tygodniu, jakoś nie chce wejść mi ten ostatni temat o trzonie włosa.



No i sporządziłam swoją kosmetyczną listę must have, która powiększa się z godziny na godzinę, bo non stop przypominam sobie, że coś mi się skończyło i muszę to dokupić. A stan mojego konta na dzień dzisiejszy wynosi 5 zł, z czego do jutra muszę skołować jeszcze 4 na solarium -.-



Do 20 muszę się ze wszystkim wyrobić, w tym z peelingiem i kąpielą, bo chcę sobie leżeć z ciepłą herbatką, smarować się balsamami i oglądać Must be the music :)
Do kiedyś tam, sory, że piszę tak rzadko notki, ale po 1 nie mam czasu, po 2 jak już kiedyś pisałam, nienawidzę jak ktoś dodaje notki codziennie, nie ma czasu ani ochoty tego czytać !

XOXO

 Staram się poprawiać sobie humor takimi 'smajlami' :)











sobota, 12 marca 2011

100 post

Mój setny post, a jakoś w lipcu będzie rok od kiedy zaczęłam prowadzić bloga ;)

Generalnie humor jest jaki był, nie miałam nawet ochoty pisać notki.
Nie mam na nic ochoty.
Pogoda piękna, cieplutko, a ja się kiszę w domu.
A niektórzy z moich znajomych nie potrafią zrozumieć, że mogę mieć tak zjebany humor, że nie potrafię nawet normalnie wyjść na dwór.
To już zdecydowanie za długo trwa, problem tkwi w tym, że nie potrafię nic na to poradzić.

Chyba pójdę zaraz sprzątać, potem dokończę robić zadanie, pouczę się trochę, poćwiczę.
Chciałabym wreszcie zacząć normalnie żyć, a nie tylko wegetować.
Gdyby to tylko było takie proste.


poniedziałek, 7 marca 2011

New week

Rozpoczął się nowy tydzień. Chyba bardziej pozytywnie niż tamten, mimo tego dalej jest jak jest. 
Staram się to całe nieogarnięcie odsunąć na dalszy plan, po prostu o tym nie myśleć i zająć się w 100% sobą.

Tęsknię za cheerleadingiem, cholernie mocno, teraz oglądając zdjęcia zespołu do którego miałam należeć, do oczu napływają mi łzy i uznałam, że w tym roku, choćby się waliło i paliło, będę w tym zespole, nawet jako rezerwowa. Ale by dostąpić tego zaszczytu, muszę nad sobą pracować. Zaplanowałam sobie wszystko - prócz INSANITY, bieganie 2-3 razy w tygodniu, gimnastyka też mniej więcej tyle razy, no i do tego dieta. Ale nie żadne bezmyślne głodówki, ale po prostu zdrowe odżywianie.
W tamtym roku w ogóle nie dano mi szansy, w tym jak zamkną mi drzwi, będę się pchała oknami i dziurami w ścianach.
Mam nadzieję, że będziecie mnie wspierać ! :)

Byłam dziś u lekarza, nie chcę pisać jakiego, ale była to moja pierwsza wizyta i cholernie się bałam, mimo tego było ok :)
Niestety lekarz ten podejrzewa u mnie tarczycę i będę musiała robić badania -.-

Jutro do szkoły, na początek 9 lekcji od 8, a co.
Zdaję jutro drugi temat z technologii (mamy 3 które musimy zaliczyć, inaczej nie zdajemy do następnej klasy), no i poprawiam sprawdzian z niemca.

To chyba tyle, nie będę za dużo pisać, bo potem albo się nie chce, albo nie ma czasu tego czytać :)
XOXO, Evu




piątek, 4 marca 2011

Nie ogarniam, nadal.

Nie umiem nawet dokładnie zdefiniować jak się czuję.. nie mam nawet z kim o tym pogadać.
Czuję się samotna, cholernie samotna i nieogarnięta.. A ogarnąć jakoś się nie mogę. Nie mogę sobie nawet popłakać w domu, bo ciągle ktoś jest. Nie mogę zebrać myśli.. nie mogę nawet iść się wyszaleć i zapomnieć, bo ofc jestem za młoda na imprezy =.="
Modlę się o to, aby spełniło się moje marzenie - wyjazd do Wawy na te dwa głupie dni z okazji urodzin braciszka. Błagam !
Ciągle słyszę na korytarzu, że mam fajną dupę etc. są to chamskie teksty, ale nie powiem, na początku byłam z siebie dumna, że w końcu ktoś zauważył, że o siebie dbam, ćwiczenia pomogły etc. A teraz jak słyszę te teksty to mam ochotę wszystkich pozabijać. Wolałabym być brzydka i gruba ale nie być samotna tak jak teraz, bo chuj mi po tym, że zwracają na mnie uwagę, jak są to tylko obleśne teksty, nikt nie zapyta jak się czuję i czy chciałabym wyjść choćby na spacer. Nikogo nie interesuje co mam w środku. Wszyscy widzą tylko to, co jest na zewnątrz.. Wszyscy dookoła mnie łączą się w pary. A ja wciąż sama, sama, sama. Wbrew pozorom, życie singla nie jest zajebiste, przynajmniej dla mnie.
Coraz gorzej mi -.-

Ja sobie po prostu nie radzę i nie mam ochoty na nic, najchętniej przesiedziałabym cały weekend w domu, ale nawet na to nie mam ochoty, bo non stop się mnie o coś czepiają.
Miało nie być dołujących notek, ale jakoś tak wyszło ;)
Dawno mnie tu nie było, bo jak wiecie ja kobieta pracująca jestem.
Btw jeśli chodzi o kobietę pracującą - I. Kwiatkowska [*]
















Sory za powtórki, ale gubię się w tym co już dodawałam, a co nie.