Codzienność & inspiracje.

środa, 22 stycznia 2014

204. Wednesday

No pain, no gain.
Wszystko cholernie boli, ale przynajmniej czuję, że żyję, nie poddaję się, walczę, zakwasy to nieprzyjemny ból, ale czuć wtedy ile pracy i wysiłku w coś się włożyło.
Rozciąganie przy szafce, na materacu, przy drabince, wszystko po to, aby być najlepszą wersją siebie.

Jak na razie wszystko idzie w miarę po mojej myśli, zobaczymy jak będzie dalej.


Prezent od Dagmary najlepszy, w trudnych chwilach będzie pomagał mi się podnieść.


Już po treningu, po obiedzie, szybki ogar i do siostry, pomóc jej z dziećmi, one mają tyle energii, że już mam dość :D

Poszłabym dziś na jogę, ale jakby mnie ktoś gdzieś docisnął, to bym zjechała, jak nic.
Nie ma co się przetrenowywać, trzeba racjonalnie oceniać swoje możliwości, naginać je do pewnego momentu, ale bez przesady. 



Dlaczego jestem magnesem przyciągającym dziwnych ludzi? To pytanie chyba pozostanie bez odpowiedzi.



INSPIRACJE










































2 komentarze:

  1. Zazdroszczę dzieciom tej ich niespożytej energii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super ja też mam zakwasy ale dzisiaj ćwicze wczoraj nie miałam jak ale na rowerze dużo jeździłam :)

    OdpowiedzUsuń