Codzienność & inspiracje.

niedziela, 26 maja 2013

177. Sunday

Jaka ja byłam głupia... Myślałam, że jestem krok przed nim, że w końcu uda mi się zrobić to po mojemu i nie zostanę na lodzie, jak zawsze. Niestety, on był 3 kroki przede mną, czyli w sumie sześć kroków, jak to podsumowała Magda, bo te 3 kroki to już chyba postawił z nią.

Nic z tego nie rozumiem.
Może jutro się coś wyjaśni? Boję się, boję się, cholernie się boję.


Od jutra ogarnianie czas zacząć po raz kolejny, po raz setny, czy który to już tam.
Boże, daj mi siłę, żebym zwlokła się z łóżka o 5 i poszła biegać.


Weekend pełen melanży, były nawet jakieś wyznania, było wino i piwo, było dużo jedzenia, było spełnienie mini marzenia i pozbycie się małego, acz uciążliwego kompleksu, było mnóstwo śmiechu, ale i rozczarowania i wkurwienia. Taki jakiś różnorodny ten weekend, ale chyba bardziej pozytywny niż negatywny?
Najlepszy moment, to chyba jak tłum mnie niósł, akurat przy fragmencie "tak smakuje życie, na chwilę być na szczycie, bo chwilą warto żyć..."


A teraz niech wszyscy panowie omijają mnie szerokim łukiem, bo to oni są niezdecydowani i to im nie wiadomo o co chodzi. Ja wyrażam się jasno.

XOXO



INSPIRACJE


















































































2 komentarze:

  1. Wbrew pozorom lubię takie pokręcone weekendy, gdy dużo się dzieje, jest inny i wyróżnia się na tle pozostałych dni.

    Jak zwykle świetne inspiracje, lubię je. Szczególnie teraz, gdy planuję remont i potrzebuję natchnienia :)

    OdpowiedzUsuń