Rozpoczął się nowy tydzień. Chyba bardziej pozytywnie niż tamten, mimo tego dalej jest jak jest.
Staram się to całe nieogarnięcie odsunąć na dalszy plan, po prostu o tym nie myśleć i zająć się w 100% sobą.
Tęsknię za cheerleadingiem, cholernie mocno, teraz oglądając zdjęcia zespołu do którego miałam należeć, do oczu napływają mi łzy i uznałam, że w tym roku, choćby się waliło i paliło, będę w tym zespole, nawet jako rezerwowa. Ale by dostąpić tego zaszczytu, muszę nad sobą pracować. Zaplanowałam sobie wszystko - prócz INSANITY, bieganie 2-3 razy w tygodniu, gimnastyka też mniej więcej tyle razy, no i do tego dieta. Ale nie żadne bezmyślne głodówki, ale po prostu zdrowe odżywianie.
W tamtym roku w ogóle nie dano mi szansy, w tym jak zamkną mi drzwi, będę się pchała oknami i dziurami w ścianach.
Mam nadzieję, że będziecie mnie wspierać ! :)
Byłam dziś u lekarza, nie chcę pisać jakiego, ale była to moja pierwsza wizyta i cholernie się bałam, mimo tego było ok :)
Niestety lekarz ten podejrzewa u mnie tarczycę i będę musiała robić badania -.-
Jutro do szkoły, na początek 9 lekcji od 8, a co.
Zdaję jutro drugi temat z technologii (mamy 3 które musimy zaliczyć, inaczej nie zdajemy do następnej klasy), no i poprawiam sprawdzian z niemca.
To chyba tyle, nie będę za dużo pisać, bo potem albo się nie chce, albo nie ma czasu tego czytać :)
XOXO, Evu























































