Codzienność & inspiracje.

wtorek, 22 lutego 2011

Nie ogarniam

O dziwo wiele osób (jak dla mnie) przeczytało moją mega długą notkę o cheerleadingu, to miłe, że nie pisałam tego na darmo :)

Generalnie nie ogarniam, totalnie, niczego.
Mam dość bycia perfekcjonistką. Nie chce mi się wstawać o 5.30 każdego dnia, nie chce mi się zawsze przed dzień szkoły szykować ciuchów, robić prania, pakować rzeczy do torby, wybierać dodatków, myśleć o tym jak się pomaluję, ćwiczyć też mi się nie chce, nie chce mi się dobrze wyglądać, albo nie - chcę dobrze wyglądać nic nie robiąc. Życie jest zajebiście niesprawiedliwe. Tak, wiem, narzekam, choć wcale nie jest aż tak źle.
W domu też niezbyt różowo, a w szkole z równowagi wyprowadził mnie facet z wf'u, eh nienawidzę go, dobrze, że mnie nie uczy, dobrze, że uczy mnie pan Kazik <3

Jestem padniętaaaa... A jutro powtórka z rozrywki, w dodatku na dworze tak piździ, że aż chce się wychodzić -.-'
No i ćwiczyłam sobie dziś, zostało mi 11 minut, a to na prawdę niewiele, aż tu nagle bum, filmik się wyłączył, okazało się, że nie ściągnęłam go do końca, pozdro.

Dobra, koniec narzekania.
Idę pościelić łóżko, wykąpać się i spać.
Spokojnie, ciuchy i dodatki już poszykowane, pranie zrobione, torba spakowana, makijaż obmyślony a jutro pobudka o 5.30, as always.















niedziela, 20 lutego 2011

Notka o cheerleadingu ;)

Notka o cheerleadingu dla tej pani: KLIK :)
Notka będzie długa, także niezainteresowanych tym jakże wspaniałym sportem zapraszam do notki następnej, którą nie wiem kiedy dodam ;p
No więc tak: cheerleading zazwyczaj kojarzy nam się z dziewczynami z pomponami w krótkich spódniczkach, które dopingują na meczach, wykrzykują różne hasła, amerykańskie filmy wykreowały je na puste blondynki, które spotykają się z football'istami. Polskie cheerleaderki baaardzo się różnią od tych zagranicznych ;) 
Byłam cheerleaderką przez około 6 lat.
Uwielbiałam to, niestety musiałam zrezygnować, nie z mojej winy.

No więc u nas w Polsce jeśli chodzi o zawody cheerleaders, jest ich wiele ;) My stawiamy bardziej na taniec, niż na akrobatykę czy gimnastykę, tak jak to robią amerykańskie cheer. U nas elementy niedozwolone to mostki, piramidy, salta etc. czyli większość elementów akrobatyki, natomiast elementy obowiązkowe to szpagaty, wyskoki, piruety. Elementy obowiązkowe różnią się też w zależności od zawodów - na niektórych w regulaminie jest rozpisane, że nie zwracają w ogóle na to uwagi, w innych zaś, mają wypisane konkretne liczby czyli np dwa piruety, jeden szpagat etc. W zależności od zawodów zazwyczaj w regulaminie jest też napisana maksymalna i minimalna liczba uczestników oraz długość układu. Możemy tam też znaleźć informacje o strojach, że np nie można mieć odkrytych pępków, a spódniczka może mieć minimalnie ileś tam cm.  Jeśli nie chcemy być zdyskwalifikowane na zawodach, musimy przestrzegać regulaminu. Oczywiście tutaj uogólniam i podkreślam, że nie jest tak na każdych zawodach. Są też pewnie w Polsce cheer, które nie jeżdżą na zawody, a właśnie dopingują na meczach, bądź są w 100% takie jak amerykańskie cheer, czyli wykonują także salta i mają w zespole chłopaków. Nie spotkałam takich zespołów, ale podejrzewam, że istnieją.My także możemy mieć w zespole chłopców, ale w swojej całej karierze, spotkałam tylko dwóch cheerleaderów :) Oni nie są nam potrzebni tak jak w amerykańskich zespołach - im są niezbędni do podnoszeń etc.
U nas występują także 3 kategorie wiekowe (na oficjalnych zawodach): do lat 14, 14-16 oraz powyżej lat 16. Ja zaliczam się do tej ostatniej, dlatego musiałam zrezygnować ze starego zespołu i chciałam przejść do nowego, niestety wyszło jak wyszło ;)
Są także zespoły zrzeszone i niezrzeszone - niezrzeszone to zazwyczaj zespoły szkolne, a zrzeszone to zazwyczaj takie, które mają swoich sponsorów etc. Niektórzy organizują osobne zawody, czyli tylko dla zespołów zrzeszonych lub tylko dla niezrzeszonych.
To chyba tyle z mojej strony, jeśli ktoś ma jakieś pytania, pytajcie śmiało. 
Tutaj dodaję filmik z zawodów w Raciborowicach w 2009 roku, żeby nie było ja w tym zespole nie występowałam :) Ja wtedy byłam z zespołem Dynamit, zajęłyśmy 1 miejsce i to były nasze najlepsze zawody, ale nie mogę dodać filmiku, ponieważ nie jest on umieszczony nigdzie w necie ;)

sobota, 19 lutego 2011

Weekend

Sobota upływa mi pod znakiem pracowitości.
Wstałam o dziwo wcześnie, bo koło 10, zjadłam śniadanie, weszłam na kompa, a potem leżałam w łóżku robiłam zadania domowe etc. została mi jeszcze tylko technologia. W międzyczasie jadłam obiad, ciasteczka, piłam kawę oglądałam dr House'a i Pamiętniki Wampirów <3 Zostało mi jeszcze Hellcats, Plotkara i Pretty Little Liars :)

Jest średnio, nie mam ani specjalnie dobrego ani złego humoru. Nie mniej jednak, mogło być lepiej. Wszystko mnie przytłacza i dalej mam totalny 'nie ogarniam'. Tak bardzo żałuję, że nie bd mogła w te wakacje pojechać do brata :( Tam na pewno byłabym szczęśliwa.

Dziwi mnie to, że przy średnim humorze, mam nawet wysoką samoocenę, co przykłada się na to, jak reaguje na mnie płeć przeciwna. Nie mniej jednak, nie do końca chodziło mi o komentarze typu 'fajną masz dupę' -.-' Spodziewałam się raczej, że wreszcie przestanę być samotna i ktoś mnie gdzieś zaprosi, a nie, że będą mnie tylko obserwować i obsypywać sprośnymi 'komplementami'. 
A co do dupy, to jak powiedziała moja koleżanka 'dupa, jak dupa' ja również nie widzę w niej nic nadzwyczajnego. 

Co do nauki, idzie mi w miarę dobrze, choć zazwyczaj jestem żywym trupem, a to przez to, że mam bardzo napięty grafik, zazwyczaj wstaję o 5.30, a kładę się spać koło 12, pozdro. Do tego hektolitry kawy, o tak.
Ale nie narzekam, broń Boże, kocham biegać tam i z powrotem z wyciągniętym jęzorem. Brakuje mi tylko wiosny, mam dość tej cholernej zimy. Tej pani już podziękujemy, także zimo WYPIERDALAJ ! Dzięki za uwagę <3

To dziś na tyle, idę dokańczać powtórki Prosto w serce, następnie technologia, Hellcats, Plotkara, Pretty Little liars + gyros, maseczki i peelingi. 

XOXO, Evu

 A o to mój wizażowy makijaż, który wykonała koleżanka, jechałam w nim do domu, spojrzenia ludzi - bezcenne haha :D Ofc, nie przejmuję się opinią ludzi, nie chciało mi się zmywać w szkole, więc postanowiłam, że zrobię to dopiero w domu ;] Może nie jest twarzowy, no ale :D





niedziela, 13 lutego 2011

Notka na poprawę humori i podwyższenie swojej samooceny ! :D

Dzisiejsza notka miała być przygnębiająca, o tym ile jest zła i cierpienia na świecie, ale zmieniłam zdanie.
Po części notka zainspirowana przez: KLIK

W życiu piękne są tylko chwile "
A i owszem, dlatego czerpmy z tych chwil jak najwięcej ! 

Jesteśmy boskie, piękne, młode, mamy tyle do zaoferowania światu !
Trzeba tylko uwierzyć.
Możemy podbić cały świat, marzenia się spełniają, wszystko będzie zajebiście, a wiara czyni cuda.
Nikt nie będzie nam mówił, jak mamy żyć, weźmy sprawy w swoje ręce i załatwmy wszystko tak, aby było zajebiście !
Idźmy przez miasto z podniesioną głową !
Wierzmy w to, że uda nam się wszystko co sobie zaplanujemy, a tak będzie.
Choć nie powiem, droga na szczyt jest długa i z przeszkodami, przyjdą chwile zwątpienia i smutku, ale przecież damy radę.

Nie jestem przyzwyczajona do pisania takich notek haha.
Aktualnie mam pomalowaną jedną rękę, pozostała mi druga. (chodzi ofc o paznokcie)
Potem pójdę się wykąpać, wydepilować i nabalsamować <3
No i muszę się trochę polskiego pouczyć.

A jutro walentynki, bleeeeeee -.-
I muszę wstać o 5.30, już wiem, że w środę zrobię sobie wolne  :D

















sobota, 12 lutego 2011

Weekend

Wszystko jest takie skomplikowane, nadal.
Mam nadzieję, że z czasem się 'odkomplikuje'. 

W piątek na początku było świetnie, a na polskim tak się zjebało, że aż chciało mi się płakać.
Dziewczyny były nieznośne i non stop nadawały, babka wzięła mnie i 2 koleżanki do biurka z zadaniem, no i jak tam stoimy to ona, że będzie karna kartkówka bo się nie umiemy zachować. No to ja się wydarłam 'bądźcie cicho', no i wszyscy zamilkli, a pani zamiast powiedzieć, że jest nareszcie cisza, czy cokolwiek innego, albo się chociaż nie odzywać, to do mnie, że to ja mam się uspokoić =.= W dodatku to moja ulubiona nauczycielka, tak mnie zgasiła.. Rozumiem, że musi dbać o swój nauczycielski autorytet, ale no helou ile razy dziewczyny uciszały całą klasę. A że ja mam najbardziej donośny głos.. No i oczywiście znałam odpowiedzi na kartkówce, ale nie napisałam nic, tak byłam wkurwiona i nie mam zamiaru jej poprawiać, o nie. No zresztą, never mine, było minęło, nie żałuję, że to zrobiłam.

Weekend znów szybko przeleci.. Jadę do CH, potem do koleżanki uczesać i umalować ją na imprezę, potem do domu, zrobię lekcje, wieczór dla urody, jutro nauka, wyjście na dwór i po weekendzie będzie.
A ja dalej nie znam odpowiedzi na tak wiele pytań !