Codzienność & inspiracje.

niedziela, 21 października 2012

156. Sunday

Witajcie

Trochę mnie tu nie było, ale to przez totalny brak czasu... Ten weekend był jednocześnie wspaniały i straszny. W piątek rano do szkoły, później po prezent dla koleżanki, szybko do domu i szykowanie na półmetek, na którym ogólnie było średnio, ale poprzez spotkanie kilku osób i poznaniu pewnej osoby humor nawet mi dopisywał :) W sobotę 3 h snu, 2 h jazd na 6 rano, a następnie 3 h treningu, mój mózg i moje ciało już nie ogarniało. Po treningu chwila odpoczynku i szykowanie na wczorajszą 18stkę koleżanki - tutaj wszystko byłoby zajebiście, gdyby nie to, że ukradli mi telefon :<<< Ale uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny, więc zobaczymy co będzie.  

Teraz jestem w domu, odpoczywam, regeneruję się na kolejny hardcorowy tydzień i czytam co ciekawego u Was.

To tyle na dziś, 
XOXO


INSPIRACJE
























sobota, 13 października 2012

155. Saturday

Witajcie

Piątek minął, sobota już prawie też, a ja co? Nic nie zrobiłam... Mam tyle roboty, że nie wiem za co mam się brać, czas się ogarnąć!
Dieta poszła, ćwiczenia też, za to jem za trzech, wstyd!
Ile razy ja się już ogarniałam? Ciężko zliczyć, ale będę próbować do skutku.

W poniedziałek do szkoły nie idę, bo odpadło nam kilka lekcji i musiałabym iść tylko na religię i pracownię, więc sobie odpocznę.

Byłam też u jednego lekarza na kontroli, wszystko spoko, a potem musiałam powędrować do drugiego, bo niestety przeziębienie nie dało za wygraną, miałam tak okropny kaszel, że nie mogłam normalnie funkcjonować. Mam obrzydliwe syropy i tabletki, troszkę pomaga, oby przeszło do końca...

To chyba tyle na dziś, trzymajcie za mnie kciuki, żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce... :)
XOXO


INSPIRACJE


























niedziela, 7 października 2012

154. Sunday

Witajcie

Przepraszam, że notka dopiero dziś, ale w nawale obowiązków nie dałam rady napisać wcześniej.
Jak jest? Intensywnie, to na pewno. Z jednej strony dobrze, z drugiej znów nie mam czasu na odpoczynek, nawet w weekend...

Boję się tego tygodnia cholernie, następnego chyba jeszcze bardziej, o ile w ogóle się da. Jutro występ z cheer na otwarciu hali, wizyta u lekarza, przez kolejne dni kartkówki, sprawdziany, projekty, treningi, jazdy, a weekend baaardzo imprezowy, mam nadzieję, że podołam. 

Tak sobie ostatnio myślę, że nawet nie wiem kiedy, a spełniło się jedno z moich marzeń - odkąd pamiętam, chciałam być "popularna" i lubiana. Jestem przewodniczącą szkoły i klasy, a na ostatnich anonimowych testach na pedagogice wyszło, że jestem gwiazdą socjometryczną, czyli najbardziej lubianą osobą. Z jednej strony to miłe, z drugiej hm. dziwne i nie umiem opisać, jak się z tym czuję. Niby zawsze tego chciałam, schlebia mi to, że ludzie mnie lubią, ja ich zresztą kocham, ale jakoś tak, no nie wiem... Kiedyś to była dla mnie abstrakcja, poza tym, nawet nie wiem, kiedy to się stało.

To chyba tyle na dziś,
XOXO


Edit.
A jednak nie! Przypomniałam sobie, że muszę Wam jeszcze ponarzekać, że dopadło mnie paskudne przeziębienie :< To przez tą pogodę, mam nadzieję, że szybko się wykuruję...


INSPIRACJE