Witajcie ^^
Z racji tego iż od poprzedniej notki minął tydzień, postanowiłam napisać. Miałam wcześniej to zrobić, ale coś mi nie pykło.
Aktualnie siedzę z maseczką na włosach, idę zaraz ogarniać kosmetyki, w sensie poukładać je, powyrzucać te co są przeterminowane bądź zużyte i wyczyścić kosmetyczki, pędzle etc. Niby jest późno, ale mnie zawsze najdzie na sprzątanie o takiej właśnie porze.
Co u mnie ? Odkręciłam w końcu tą głupią kuleczkę i wymieniłam kolczyk na nowy, czarny, bo miałam srebrny (dla niewtajemniczonych kolczyk w górnej wardze, madonna).
Generalnie jest średnio. Musieliśmy eksmitować mojego kota do ogródka, z racji ciąży mojej siostry. Byłam przed wczoraj na imprezie, oczywiście wzdychałam na JEGO widok i jednocześnie prawie płakałam, jak widziałam co wyprawiał z NIĄ. Dodajmy do tego fakt, iż narzekałam, że kocham go jak głupia już ok. 3 lat i to wszystko dlatego, że nikt się mną nie zainteresował (nie wliczając przygłupów wołających za mną 'fajną masz dupę ! ; pokaż cipę' etc. =.=). No i mam co chciałam. Ledwo zdążyłam wbić do klubu, przy sprawdzaniu biletów podrywał mnie bramkarz. Następnie spotkałam swojego byłego przyjaciela i ucieszyłam się, bo kontakt nam się urwał i była szansa na jego odnowienie, ale aktualnie to on liczy chyba na coś więcej niż przyjaźń. Potem spotkałam kolesia, który ewidentnie do mnie zarywał, a robił to już kiedyś i nie zapomnę dnia, kiedy powiedział mi, że mu się podobam, a ja (kompletnie zaskoczona) odpowiedziałam mu 'yyyy, fajnie'. No i wbrew mojemu przekonaniu, że jak spotkam takowego niebrzydkiego, a w sumie spotkałam ich 3, to poczuję cokolwiek, choćby pociąg fizyczny. A tu co ? Nic, jedno wielkie nic. Cały czas myślałam o NIM. Normalnie chyba pójdę się powiesić.. Wiem, że nic na siłę i może nic nie poczułam, bo nie są mi pisani, czy coś, ale ja byłam wręcz pewna, że coś poczuję. Tak więc, jestem załamana tą sytuacją i chciałabym, żeby mi przeszło, do kurwy nędzy, za przeproszeniem.
Zmieniając temat, mam nadzieję, że pogoda jutro dopisze, bo mam zamiar się poopalać, ponieważ jestem blada jak trup.
No cóż, chyba nie będę Was bardziej zanudzać, idę się zająć kosmetykami.
XOXO
Duuuużo Taylor Momsen, mam nadzieję, że lubicie ;)


























mhm. miłość sama przychodzi i odchodzi. (: jeszcze to on będzie się za tobą uganiać . :***
OdpowiedzUsuńpokażesz tego kolczyka .. w wardze ? :D
dokładnie miłość sama przychodzi i odchodzi :*
OdpowiedzUsuńTeż tak mam wieczorami i mama na mnie mówi Nocny Marek :)
OdpowiedzUsuńhm, ciekawa notka. :)
OdpowiedzUsuńrozbawiło mnie to, że ja również mam ochotę na sprzątanie zawsze późną porą :P
no nic, zapraszam do mnie:)
Ach, mnie też zazwyczaj wieczorem nachodzi na sprzątanie, pewnie dzisiaj znowu tak będzie, przez co po raz kolejny pójdę za późno spać. A potem wory pod oczami, że sama się siebie boję!
OdpowiedzUsuńCo do 'spraw miłosnych'. Nawet nie mam co rad udzielać, bo tylko Ty wiesz najlepiej co zrobić (a może czego nie robić). Poza tym całej sytuacji nie znam, więc się raczej nie wypowiem, no może krótko: związki są nietrwałe i zaskakujące, więc wszystko jest możliwe.
/Ja staram się oszczędzam i dzięki temu udało mi się uniknąć paru nieudanych zakupów. (;
miłość na pewno Cię jeszcze spotka ;) będzie dobrze!! :* nie ma się co zamartwiać :)
OdpowiedzUsuńtez musze zmienic wlasnie srebrna kulke na czarne ale jakos nie moge sie do tego zabrac :(
OdpowiedzUsuńMiłość, ta cała chemia, to takie dziwne coś co przychodzi nagle, w najmniej oczekiwanym momencie i nie pozwala nam na jakąkolwiek reakcję. Przebiegła i złośliwa bestia.
OdpowiedzUsuńO Taylor... Jest świetna :) Ale niestety tylko w śpiewaniu bo jako aktorka jest fatalna, w plotkarze cały czas ta sama mimika, w ogóle nie powinna się tam pchać no ale dzięki temu stała się rozpoznawana :)
OdpowiedzUsuńnie szukaj miłości, a ona sama Cię znajdzie...
OdpowiedzUsuńmnie zazwyczaj ni stąd ni zowąd łapie ochota na sprzątanie :) potrafię godzinami przetrząsać szuflady.
OdpowiedzUsuńteż mam podobny problem. od bardzo dłuższego czasu jestem zainteresowana (cholera, jak to nazwać) jakimś idiotą, fajnie nie? i nawet jak pojawiają się jacyś inni (niekoniecznie idioci) to po niedługim czasie znikają i powraca ON. w całej swojej okazałości -.-' nie potrafię tego zrozumieć, a rozumiem to, że przydałoby się jakieś znaczne urozmaicenie w tej sferze, więc w czym problem? paranoja normalnie.
xoxo
btw. zapomniałam napisać coś o Twoich inspiracjach :) haha, uwielbiam Audrey i Taylor Momsen, ostatnio dość często jej słucham i sprawia mi to dużą przyjemność :) xoxo
OdpowiedzUsuńowszem, jestem na diecie, ale nie głodzę się oczywiście samymi owocami :)
OdpowiedzUsuńniestety, oba wypady były tak krótkie i było w nich tyle pośpiechu, że żadne zdjęcia, które udało mi się zrobić, nie nadają się :c pozdrawiam!
och, a co do miłości, to rozumiem Cię aż zbyt dobrze. i niestety czas nie zawsze jest sprzymierzeńcem... ale wierzę i w Ciebie, i we mnie.
OdpowiedzUsuńmłodzi faceci to niestety w zdecydowanej większości świnie.
Bo moj powod dousmiechania nie wiem czy nie zniknie. zanim wroce z hiszpanii moze zmienic wlascicielke... zglosilas sie do konkursu u mnie? jak nie to polecam, bo malo zgloszen :p
OdpowiedzUsuńHej ;]
OdpowiedzUsuńTak jak już inni pisali miłość sama przychodzi i odchodzi.
ja miałam taki problem, że pewien koleś mi się podobał tzn on nie był jakimś przystojniakiem, można by powiedzieć, że najbrzydszym ale umiałam się z nim dogadać i w ogóle.Niestety on stwierdził, że woli blondynki. a jeszcze lepiej żeby wyglądała jak rihanna. cierpiałam, ale po czasie doszłam do wniosku, że rihanna nie będę i wolę ciemny kolor włosów.do dziś nie ma dziewczyny
więc napewno miłośc do ciebie zapuka, nawet nie będziesz wiedziała kiedy.
zapraszam, obserwuję ;]